top of page
Szukaj

Krzyż pośród płonącego świata. Marc Chagall, „Białe Ukrzyżowanie”

14 wrz
4 minut(y) czytania

Są obrazy Ukrzyżowania, które zatrzymują widza na Golgocie, i są takie, które przenoszą Golgotę w każdą epokę ludzkiej historii. Białe Ukrzyżowanie Marca Chagalla, namalowane w 1938 roku, należy do tej drugiej kategorii. Chrystus nie umiera tutaj w odległej Jerozolimie pierwszego wieku. Krzyż został postawiony pośrodku świata Chagalla — świata płonących domów modlitwy, uciekających ludzi, profanowanych świętych ksiąg, przemocy i strachu. Golgota przestaje być jedynie wydarzeniem przeszłości. Staje się soczewką, przez którą artysta patrzy na cierpienie własnego pokolenia.


Rok powstania obrazu ma fundamentalne znaczenie. W 1938 roku europejski antysemityzm nie był już tylko ideologią krążącą w politycznych przemówieniach. Stawał się rzeczywistością ulicy, prawa i przemocy. Chagall, Żyd pochodzący z Witebska i artysta głęboko zanurzony w biblijnej wyobraźni, odpowiedział na tę rzeczywistość w sposób niezwykły: w centrum cierpienia Żydów umieścił ukrzyżowanego Jezusa. Nie jako symbol prześladowców, lecz jako cierpiącego Żyda.


To jeden z najbardziej przejmujących paradoksów obrazu. Chrystus ma wokół bioder tallit, żydowski szal modlitewny. Nad Jego głową znajduje się napis odnoszący się do Jego królewskiej tożsamości. Chagall niejako odzyskuje Jezusa dla historii Izraela, z której przecież wyrasta Ewangelia. Jezus nie pojawia się znikąd. Jest potomkiem Abrahama i Dawida, wychowanym w świecie Tory, proroków i psalmów. Ewangelia Jana wkłada w Jego usta słowa:

„Zbawienie pochodzi od Żydów.”J 4,22

Krzyż staje się więc na obrazie pomostem między cierpieniem Chrystusa a cierpieniem ludzi otaczających Go ze wszystkich stron. Widzimy ucieczkę, pożar, rozpacz i wykorzenienie. Jedni próbują ocalić siebie, inni to, co dla nich święte. Świat przedstawiony przez Chagalla utracił stabilność. Jakby cywilizacja, która uważała siebie za rozwiniętą i racjonalną, nagle odsłoniła znajdującą się pod powierzchnią zdolność do barbarzyństwa.

Właśnie tutaj Białe Ukrzyżowanie spotyka się niezwykle mocno z proroctwem Izajasza:

„Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, oswojony z cierpieniem.”Iz 53,3

Chagall nie ilustruje po prostu tego wersetu, lecz jego wizualna konstrukcja pozwala odczytać Chrystusa jako Tego, który znajduje się pośród cierpiących. Nie patrzy na katastrofę z bezpiecznej wysokości. Sam jest zraniony i odrzucony. Krzyż stoi w samym centrum obrazu, jakby wszystkie linie ludzkiego bólu prowadziły właśnie tam.


Pod krzyżem płonie siedmioramienna menora. Jej obecność jest szczególnie wymowna. W świecie, w którym płoną miejsca kultu i ludzie zostają wypędzeni ze swoich domów, światło nadal istnieje. Nie jest to światło triumfalizmu. Jest niewielkie, niemal kruche, a jednak nie zostało zgaszone. Biblia wielokrotnie posługuje się właśnie takim przeciwstawieniem światła i ciemności. Psalmista mówi:

„Pan światłem moim i zbawieniem moim: kogóż mam się lękać?”Ps 27,1

A Ewangelia Jana otwiera historię Chrystusa jednym z najpotężniejszych zdań Nowego Testamentu:

„A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.”J 1,5

W kontekście obrazu Chagalla słowa te nabierają niemal materialnej postaci. Biel otaczająca Chrystusa przecina szarość, ogień i chaos. Nie usuwa tragedii. Chagall nie proponuje łatwego pocieszenia, w którym wiara sprawia, że cierpienie przestaje istnieć. Przeciwnie — pozwala patrzeć na nie bez odwracania wzroku. Nadzieja chrześcijańska nie polega przecież na zaprzeczeniu Golgocie, lecz na przekonaniu, że Golgota nie jest ostatnim rozdziałem.

Dlatego szczególnie ważne jest światło spływające z góry. Krzyż nie stoi w całkowitej ciemności. Jasność tworzy niemal pionową drogę pomiędzy niebem a Ukrzyżowanym. Można ją odczytać w świetle słów Psalmu 34:

„Bliski jest Pan tym, których serce jest złamane.”Ps 34,19

To bardzo biblijna odpowiedź na pytanie o obecność Boga w cierpieniu. Pismo nie zawsze odpowiada człowiekowi, dlaczego wydarzyło się konkretne nieszczęście. Wielokrotnie odpowiada natomiast, gdzie jest Bóg. Jest blisko złamanych. W chrześcijańskim odczytaniu Krzyża odpowiedź staje się jeszcze radykalniejsza: Bóg nie tylko obserwuje cierpiącego człowieka — w Chrystusie sam wchodzi w przestrzeń cierpienia.


W górnej części obrazu pojawiają się unoszące się postacie, przywodzące na myśl biblijnych patriarchów i proroków. Chagall często pozwala swoim postaciom przekraczać prawa grawitacji. Niebo i ziemia przenikają się u niego, podobnie jak przeszłość i teraźniejszość, pamięć i rzeczywistość. Tutaj ta charakterystyczna poetyka nabiera wymiaru niemal prorockiego. Historia Izraela patrzy na katastrofę współczesności. Dawne lamentacje powracają w nowych okolicznościach.

Można pomyśleć o słowach Jeremiasza:

„Czy nic was to nie obchodzi, wszystkich, którzy przechodzicie drogą? Spójrzcie i zobaczcie, czy jest boleść podobna do mojej boleści.”Lm 1,12

To pytanie mogłoby zostać wypisane na ramie Białego Ukrzyżowania: spójrzcie i zobaczcie. Chagall zmusza widza właśnie do patrzenia. Nie pozwala zatrzymać wzroku wyłącznie na pięknie kompozycji. Każe dostrzec człowieka uciekającego z dobytkiem, płonący dom, profanację, strach i samotność. Sztuka staje się tutaj formą pamięci, a pamięć — moralnym obowiązkiem.

Jednocześnie obraz zawiera niezwykłe napięcie teologiczne. Chagall był żydowskim artystą, nie chrześcijańskim teologiem, dlatego nie należy wkładać w jego usta pełnej chrześcijańskiej doktryny o Krzyżu. W jego dziele Jezus jest przede wszystkim figurą żydowskiego męczennika i uniwersalnym symbolem niewinnego cierpienia. Chrześcijański widz może jednak zobaczyć w tej wizji coś jeszcze. Ewangeliczny Krzyż nie jest jedynie miejscem solidarności Boga z cierpiącym człowiekiem. Jest miejscem odkupienia.

Paweł pisze:

„Bóg zaś okazuje nam swoją miłość przez to, że gdy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł.”Rz 5,8

Wtedy Białe Ukrzyżowanie można odczytać na dwóch poziomach jednocześnie. Historycznie jest krzykiem żydowskiego artysty wobec prześladowania jego narodu. Biblijnie Krzyż prowadzi jeszcze dalej — do pytania o grzech, odkupienie i nadzieję, która przekracza doczesną katastrofę.

Najbardziej niezwykłe jest bowiem to, że Chagall umieszcza Chrystusa dokładnie tam, gdzie człowiek najmniej spodziewałby się znaleźć Boga: pośród ruin. Nie w pałacu, nie w przestrzeni bezpieczeństwa, nie ponad historią, lecz w jej najbardziej bolesnym punkcie. I właśnie dlatego obraz może prowadzić do jednego z najpiękniejszych wyznań Pawła:

„Ani śmierć, ani życie [...] ani teraźniejszość, ani przyszłość [...] nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.”Rz 8,38–39

Białe Ukrzyżowanie nie mówi więc, że świat nie płonie. Przeciwnie — każe zobaczyć płomienie. Nie mówi, że człowiek nie cierpi — każe spojrzeć cierpieniu w twarz. Nie udaje również, że historia zawsze zmierza spokojnie ku dobru. Ale pośrodku tego wszystkiego pozostawia Krzyż.

I może właśnie w tym tkwi największa siła tego obrazu. Ciemność jest rzeczywista, ale nie jest ostateczna. Cierpienie jest rzeczywiste, ale nie otrzymuje ostatniego słowa. Pośród płonącego świata pozostaje światło.

„A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.”J 1,5

 
 
 

Komentarze


© 2035 by Dom Modlitwy™

bottom of page