top of page
Szukaj

„Śmierć skąpca” Hieronima Boscha — o bogactwie, duszy i tym, czego nie można zabrać ze sobą

14 wrz
3 minut(y) czytania
Hieronim Bosch, Śmierć skąpca (De dood van een vrek), ok. 1490–1500, olej na desce. National Gallery of Art, Waszyngton. Dzieło prawdopodobnie stanowiło niegdyś boczne skrzydło tryptyku lub poliptyku.
Hieronim Bosch, Śmierć skąpca (De dood van een vrek), ok. 1490–1500, olej na desce. National Gallery of Art, Waszyngton. Dzieło prawdopodobnie stanowiło niegdyś boczne skrzydło tryptyku lub poliptyku.

Widziałam dziś Śmierć skąpca Hieronima Boscha i pomyślałam, że właściwie nie jest to obraz o śmierci. Śmierć jest tam jedynie ostatnim znakiem interpunkcyjnym w zdaniu, które człowiek pisał przez całe życie. Skąpiec leży u kresu swojej drogi, a wokół niego świat, który przez lata musiał wydawać się realny, ważny i trwały, zaczyna nagle tracić znaczenie. Pieniądz, do którego przywiązał serce, rzeczy, które gromadził, bezpieczeństwo, które próbował sobie zbudować — wszystko zostaje w jednej chwili poddane innej mierze. To, co miało wartość w oczach ludzi, okazuje się bezsilne wobec śmierci, a to, czego nie można było zważyć, policzyć ani zamknąć w skrzyni, staje się nagle najważniejsze.


Bosch nie pokazuje więc tylko umierającego człowieka. Pokazuje chwilę, w której pęka iluzja, że to, co posiadamy, należy do nas naprawdę. Skąpiec przez całe życie mógł liczyć monety, pomnażać majątek i pilnować własnego dobra, lecz w ostatniej godzinie odkrywa prawdę, którą Biblia wypowiada bez ozdobników:

„Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy z niego wynieść” (1 Tm 6,7)

W tej perspektywie obraz Boscha staje się nie tyle średniowiecznym przedstawieniem śmierci, ile komentarzem do jednego z najbardziej uporczywych ludzkich złudzeń — przekonania, że można zabezpieczyć sobie życie tym, co przemija.Nieprzypadkowo Ewangelia tak często łączy temat bogactwa z pytaniem o serce. Jezus mówi:

„Gdzie jest skarb twój, tam będzie i serce twoje” (Mt 6,21)

To zdanie mogłoby zostać wypisane na ramie obrazu Boscha. Skąpiec nie ginie dlatego, że posiadał rzeczy, ale dlatego, że rzeczy zaczęły posiadać jego. Majątek przestał być narzędziem, a stał się punktem odniesienia dla całego życia. Człowiek pilnował swoich dóbr tak długo, aż nie zauważył, że największym dobrem, o które należało się zatroszczyć, była jego własna dusza. W tym miejscu obraz przestaje być najważniejszy. Bosch daje jedynie punkt wyjścia do znacznie większej rozmowy, którą Biblia prowadzi od początku do końca: czym naprawdę jest życie, co jest jego miarą i co pozostaje z człowieka, kiedy odpadają wszystkie rzeczy, na których budował swoją wartość. Psalmista modli się:

„Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca” (Ps 90,12)

Nie chodzi o życie w lęku przed śmiercią. Chodzi o świadomość, że czas ma wartość właśnie dlatego, że jest ograniczony, a człowiek nie został stworzony po to, aby całe swoje serce przywiązać do tego, co może utracić w jednej chwili.


Dlatego Śmierć skąpca jest tak niepokojąca również dziś. Zmieniły się przedmioty, lecz nie zmieniło się serce człowieka. Dawna skrzynia z monetami może dziś mieć formę konta, nieruchomości, kariery, pozycji społecznej albo obsesyjnej potrzeby zabezpieczenia przyszłości. Mechanizm pozostaje ten sam. Człowiek mówi sobie, że gromadzi rzeczy, aby mieć nad nimi władzę, a potem coraz częściej okazuje się, że to one zaczynają wyznaczać jego lęki, decyzje i pragnienia.


Chrystus opowiedział przypowieść o bogaczu, któremu obficie obrodziła ziemia. Człowiek ten postanowił zbudować większe spichlerze i zgromadzić w nich dobra na wiele lat. W jego planie brakowało tylko jednego — świadomości, że życie nie należy do niego.

„Głupcze, tej nocy zażądają twojej duszy” — słyszy w przypowieści (Łk 12,20).

Bosch maluje niemal ten sam moment: człowiek posiada jeszcze swoje rzeczy, ale już nie posiada czasu. Obraz Boscha przestaje być tylko sceną śmierci skąpca, a staje się opowieścią o człowieku, który zbyt późno odkrywa niewspółmierność między tym, co gromadził, a tym, co naprawdę miało wartość. Majątek można powiększać przez całe życie, a jednocześnie coraz bardziej zubażać własne wnętrze. Można zdobyć bardzo wiele i dopiero u kresu zobaczyć, jak niewiele z tego potrafi ocalić człowieka przed pustką, lękiem i utratą tego, co najistotniejsze. Dlatego Jezus pyta:

„Cóż bowiem pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej poniósł szkodę?” (Mk 8,36)

Bosch nie musi już niczego dopowiadać. Wystarczy spojrzeć na człowieka leżącego u kresu życia i na rzeczy, które jeszcze stoją wokół niego, lecz nie mogą zrobić dla niego absolutnie nic.

 
 
 

Komentarze


© 2035 by Dom Modlitwy™

bottom of page