top of page
Szukaj

Rozdzierajcie serca, a nie szaty

14 wrz
4 minut(y) czytania
Co oznaczają słowa „Rozdzierajcie serca, a nie szaty” z Księgi Joela 2,13? Biblijny esej o prawdziwym nawróceniu, religijnej fasadzie, powrocie do Boga i obietnicy Ducha Świętego.

„Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty!” — Jl 2,13.

To jedno z najbardziej bezkompromisowych zdań Starego Testamentu. Joel wypowiada je do ludzi religijnych. Nie do pogan, którzy nigdy nie słyszeli o Bogu Izraela. Nie do ludzi pozbawionych obrzędów, świątyni i kapłanów. Mówi do tych, którzy wiedzieli, jak wygląda żałoba, post i pokuta. Wiedzieli również, jak należy wyglądać, kiedy człowiek chce pokazać, że wydarzyło się coś strasznego. Rozdarcie szaty było czytelnym znakiem bólu, przerażenia, żałoby czy skruchy.

I właśnie w ten świat religijnych znaków wchodzi Bóg ze zdaniem, które właściwie podważa ich wartość, jeśli nie stoi za nimi prawda: rozdzierajcie serca, a nie szaty.


Problemem nie była sama szata. Problemem było to, że można było rozedrzeć szatę, nie pozwalając Bogu dotknąć serca.Można wykonać gest pokuty bez pokuty. Można wypowiedzieć właściwe słowa bez zmiany myślenia. Można pościć i pozostać takim samym człowiekiem. Można uczestniczyć w nabożeństwach, znać Biblię, mówić o Bogu, bronić doktryny, pouczać innych, a jednocześnie skutecznie chronić przed Bogiem tę część siebie, której najbardziej nie chce się Mu oddać.


I właśnie dlatego Joel jest tak aktualny.


Religijność zawsze niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwo: człowiek może nauczyć się języka wiary szybciej, niż pozwoli wierze przemienić własne serce. Może nauczyć się wyglądać jak człowiek skruszony, duchowy, pobożny czy posłuszny. Z czasem może nawet przekonać samego siebie, że zewnętrzna forma jest dowodem wewnętrznej prawdy. Joel przecina tę iluzję jednym zdaniem.

Bóg widzi różnicę.

Szatę widzą ludzie. Serce widzi Bóg!


Rozdarta szata była widoczna. Rozdarte serce nie jest.

I być może właśnie dlatego człowiekowi łatwiej pracować nad szatą.

Szata należy do przestrzeni opinii. Można ją zobaczyć, ocenić i pochwalić. Serce znajduje się w miejscu, do którego publiczność nie ma dostępu. Tam nie wystarczy właściwy gest. Tam pozostaje człowiek i Bóg. Jezus kilka stuleci później uderzy dokładnie w ten sam mechanizm. Będzie mówił o ludziach, którzy modlą się po to, aby ich widziano, poszczą tak, aby inni zauważyli ich post, i wykonują dobre uczynki przed ludźmi, aby otrzymać ich uznanie. Problemem ponownie nie będzie modlitwa, post ani dobry uczynek. Problemem będzie zamiana relacji z Bogiem w przedstawienie dla widowni. Joel powiedziałby zapewne: znowu rozdarliście szatę. A co stało się z sercem?Hebrajski tekst jest brutalnie konkretny. W Jl 2,13 czytamy:

וְקִרְעוּ לְבַבְכֶם וְאַל־בִּגְדֵיכֶם

we-qir'u lewawchem we'al-bigdechem.

Dosłownie: „Rozedrzyjcie wasze serce, a nie wasze szaty”.

Czasownik קָרַע — qara oznacza rozdzierać, rozrywać. To nie jest delikatne „poruszcie swoje serca”. Joel wybiera słowo fizyczne i gwałtowne, ponieważ przenosi na wnętrze człowieka czynność, którą jego słuchacze wykonywali na ubraniu. Nie poprawiajcie więc tylko powierzchni. Nie wykonujcie kolejnego gestu. Niech to, co dotąd działo się z szatą, wydarzy się w was.

Nie chodzi oczywiście o samookaleczenie ani o pogardę wobec siebie. Biblijna skrucha nie polega na niszczeniu człowieka. Chodzi o pęknięcie tego, co pozwala mu trwać przed Bogiem w fałszu: pychy, samozadowolenia, zatwardziałości, usprawiedliwiania siebie i religijnej pozy.

Rozdarte serce to serce, które przestało się bronić przed prawdą. I wtedy pada najważniejsze słowo: „wróćcie” Joel nie zatrzymuje człowieka w poczuciu winy. To bardzo istotne.

Całe zdanie prowadzi dalej:

„Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego!”

W hebrajskim ponownie pojawia się czasownik שׁוּב — szuw: zawrócić, powrócić, wrócić.

To zmienia ton całego fragmentu. Bóg nie mówi: „Rozedrzyj serce i zostań na ziemi, rozpamiętując, jak bardzo zawiodłeś”. Mówi: „Rozedrzyj serce i wróć do Mnie”. Celem skruchy nie jest rozpacz.

Celem jest powrót. Chrześcijaństwo czasami potrafiło zatrzymywać człowieka przy pierwszej części tego procesu: jesteś winny, zrobiłeś źle, powinieneś się wstydzić. Joel idzie dalej. Prawda o grzechu jest potrzebna właśnie dlatego, że człowiek ma przestać uciekać i wrócić. I dopiero wtedy prorok wyjaśnia, dlaczego powrót w ogóle jest możliwy:

„On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości”.

To jest fundament całego wezwania. Wracaj nie dlatego, że jesteś dobry. Wracaj dlatego, że On jest łaskawy. Religijna fasada jest szczególnie niebezpieczna. Człowiek niewierzący może powiedzieć: nie wierzę. Człowiek zagubiony może powiedzieć: nie wiem.Człowiek słaby może powiedzieć: nie potrafię. Ale religijna fasada potrafi powiedzieć: u mnie wszystko jest w porządku.

I właśnie dlatego jest tak trudna do żna schować pychę pod gorliwością. Potrzebę kontroli nazwać troską o prawdę. Pragnienie władzy nazwać odpowiedzialnością. Pogardę wobec innych nazwać obroną doktryny. Lęk nazwać roztropnością. Własną tradycję nazwać wolą Boga.

Można nawet nauczyć się używać Biblii tak, aby nigdy nie dopuścić Biblii do siebie.


To również jest szata.


Joel nie pyta, jak poprawnie wygląda twoja religijność. Pyta, czy Bóg dostał się pod nią.


Kontekst Księgi Joela jest ważny. Kraj znajduje się w ruinie. Szarańcza zniszczyła plony. Ludzie doświadczają realnego kryzysu. Można byłoby oczekiwać, że pierwszym tematem Boga będzie odbudowa gospodarki, deszcz albo odzyskanie zbiorów.Tymczasem w centrum pojawia się serce.

To bardzo niewygodna kolejność. Człowiek często chce, aby Bóg najpierw zmienił jego sytuację. Joel pokazuje Boga, który najpierw mówi: wróćcie do Mnie. Potem dopiero pojawia się odnowienie.

A jeszcze później obietnica większa od odzyskanych plonów:

„Wyleję Ducha mego na wszelkie ciało”.

To tworzy niezwykłą drogę całej księgi: katastrofa odsłania prawdę o człowieku, prawda prowadzi do skruchy, skrucha do powrotu, powrót do odnowienia, a odnowienie otwiera perspektywę Ducha.

Dlatego „rozdzierajcie serca” nie jest ponurym hasłem religii opartej na poczuciu winy. Jest wezwaniem do zerwania z tym, co fałszywe, ponieważ za fasadą czeka Bóg, do którego można wrócić.


Bóg nie potrzebuje naszego przedstawienia

Możemy oszukać ludzi. Możemy oszukać wspólnotę. Możemy stworzyć wizerunek duchowego człowieka. Możemy nawet przez pewien czas oszukiwać samych siebie.


Boga nie oszukamy.


I paradoksalnie jest to dobra wiadomość. Skoro Bóg i tak zna prawdę, nie musimy przed Nim grać.

Nie musimy przychodzić z naprawioną szatą, właściwą miną i religijnie poprawną odpowiedzią. Możemy przyjść z prawdą. Joel nie przedstawia Boga stojącego za zamkniętymi drzwiami i pytającego, czy człowiek wystarczająco długo cierpiał, aby zasłużyć na wejście. Przedstawia Boga wołającego człowieka, który odszedł:


Wróć.


Dlatego chyba największym nieporozumieniem byłoby przeczytać „rozdzierajcie serca” jako wezwanie do większej religijnej surowości. Joel mówi o czymś odwrotnym.


Przestań udawać.

Jeśli żałujesz — nie pokazuj przede wszystkim żalu ludziom. Stań w prawdzie przed Bogiem.

Jeśli upadłeś — nie buduj teologii, która ma dowieść, że wcale nie upadłeś.

Jeśli odszedłeś — nie maluj drogowskazu tak, aby wyglądało, że nadal jesteś na właściwej drodze.


Zawróć.

Bo można mieć całą szatę i rozdarte serce.Można też mieć rozdartą szatę i serce twarde jak kamień.

Bóg zawsze będzie zainteresowany tym pierwszym bardziej niż drugim. I dlatego słowa Joela pozostają niebezpiecznie aktualne dla każdej religii, każdego Kościoła, każdego duchownego i każdego wierzącego:


Nie pokazuj Bogu, jak wygląda twoja wiara. Pozwól Mu zobaczyć, jaka naprawdę jest.

Bo Bóg nie szuka rozdartych szat. Szuka człowieka, który przestanie się przed Nim ukrywać i wróci.

 
 
 

Komentarze


© 2035 by Dom Modlitwy™

bottom of page